sobota, 2 lutego 2013

Rozdział 2 'You're perfect to me'

                                                          ***Amelie***
-Dzisiaj Panienka będzie uczestniczyła w bankiecie wydawanym przez Harvard- oznajmił Xavier.
-Aha czyli mam rozumieć że podjąłeś decyzję za mnie? - zapytałam.
Już naprawdę nie mogę sama za siebie podejmować decyzji?! Na całe szczęście nikt poza babcią nie dowiedział się o moim potajemnym wyjściu po nuttellę. Nadal tylko jeszcze myślę o tym chłopaku co mi podał słoiki. W pierwszej chwili myślałam że to Harry z One Direction, ale później doszłam do wniosku że mam zwidy po łososiu z kanapek.

                                                    ***Harry***
-No to panowie szykujcie się na bankiecik na Harvardzie- oznajmił Paul.
Jego słowa wywołały u nas atak śmiechu.
-Co jak co, ale tam to my nie pójdziemy- powiedział poważnie Liam.
-Dlaczego niby?- Paul to nam chyba nie odpuści.
- Ponieważ my to jesteśmy rozrywkowe chłopaki, a nie drętwoty do bujania się- odparł dumnie Zayn.
-Nie interesuje mnie to. Będziecie się tam bujać, nie dam wam wódki tylko szampana- Paul wygląda na bardzo zdenerwowanego.
-Co tak cicho siedzisz Harry?-zapytał.
-Nasz Harold myśli o tej lasce od Nuttelli - odparł Niall.
Od razu walnąłem go w głowę.

                                                   ***Amelie***
-W tej sukience będzie panience najlepiej- oznajmiła jedna z ... dwórek?
-Ta sukienka, muszę przyznać nie jest zła- odparłam z zadowoleniem przeglądając się w lustrze.
W wybraniu sukienki pomogło mi 6 kobiet. Ja nie rozumiem dlaczego wokół mnie zawsze jest takie zamieszanie. Do sali wolnym krokiem wkroczyła Kate.
- Widzę że już gotowa- oznajmiła z uśmiechem.
-gotowa to ja będę za dwie godziny-odparłam.
Zdjęłam sukienkę i przebrałam się w normalne ubrania.
-Xavier znowu będzie na ciebie krzyczał za ubrania.
-I dobrze. Mam szesnaście lat i nie mam zamiaru mu się podporządkowywać - odparłam zdeterminowanie.
                                       *****************************
-Jejku jak ja nie lubię tych bankietów- burknęłam pod nosem.
Wszyscy mają zadarte nosy, drogie ciuchy i nie umiem z nimi rozmawiać. Nie to że ja jestem jakaś głupia, ale nie rozumiem ponad połowy słów których używają. Chodzę po całej sali bacznie przyglądając się wszystkim mężczyznom.
-Witam witam. Miło panienkę widzieć- przywitał się ze mną mężczyzna.
-Pan Cowell, jak miło Pana widzieć- odparłam podając rękę.
-Ale proszę niech Pan mi mówi po imieniu.- dodałam.
-Dobrze- odparł miło.
Szczerze mówiąc to właśnie z ludźmi z branży muzycznej rozmawia mi się najlepiej. Są tacy bardziej ogarnięci, dobrze ubrani i w ogóle tacy na moim poziomie.

                                                                 ***Harry***
-Może będą jakieś fajne dziewczyny- rozmarzył się Niall.
Właśnie wchodzimy na salę. Nawet Buncle Simon tu jest.
-Cześć Simon!- krzyknął blondynek.
-Zamknij się idioto- ostrzegł go Liam.
No i wszystkie oczy patrzą na nas jak na bandę niedorobów.
-Brawo Niall. To nam wejście zrobiłeś- syknąłem przez zęby.
-Oj no weź no Harruś. Niech wiedzą że przyszliśmy- oznajmił klepiąc mnie w ramię Lou.
-Ja was nie znam- odparł Paul i zszedł na dół wmieszać się w tłum.
Louis i Niall zeszli na dół drąc się jak jakieś dzieci downa, a Liam i Zayn bez szumu spokojnie odeszli gdzieś. Zaraz zgubiłem przyjaciół, a ludzie zajęli się sobą. Podszedłem do Simona.
-Sorki za Niall'a - powiedziałem skruszony.
Dziewczyna obok Simon'a zaśmiała się. Mam wrażenie że ją kojarzę.
-A tak w ogóle to Harry jestem- przedstawiłem się dziewczynie.
-Miło poznać. Jestem Amelie- odparła.
-Czy ty nie kupowałaś wczoraj przypadkiem trzech słoików nuttelli?- zadałem w końcu to pytanie.
-Hahahahahahha dobrą masz pamięć- odparła radośnie.
-No to jednak się nie myliłem- walnąłem smajla.
Poza tym że spotkałem ją w sklepie mam wrażenie że powinienem ją znać. Muszę przyznać że Amelie jest naprawdę śliczną dziewczyną. Najbardziej podoba mi się w niej jej sposób bycia. To jak ona to wszystko mówi, opowiada. Uwagę przykuwają jej pełne, czerwone usta i duże ciemne oczy. Dla mnie jest idealna... Po prostu perfekcyjna.
Muzyka na sali zwolniła. Ludzie zaczęli się delikatnie kołysać w rytm melodii.
-Zatańczysz ze mną?- zapytałem kierując dłoń w jej stronę.
-Chętnie- odparła ujmując mą dłoń.
Weszliśmy między inne pary. Delikatnie lecz pewnie ująłem ją w talii, a ona założyła ręce na moją szyję. Przełożyłem ręce na jej plecy. W moich dłoniach Amelie wydaje się taka mała, krucha i delikatna. Jednak cieszę się ze Paul nas tutaj zabrał.


-----------------------------------------------
Sooooooo mamy rozdział 2!
Czy Harry i Amelie się jeszcze spotkają?
Hymm.... okaże się w następnym rozdziale.
JEŚLI TO CZYTASZ ZOSTAW KOMENTARZ.

Lum xoxoxo