***Amelie***
-Dzisiaj Panienka będzie uczestniczyła w bankiecie wydawanym przez Harvard- oznajmił Xavier.
-Aha czyli mam rozumieć że podjąłeś decyzję za mnie? - zapytałam.
Już naprawdę nie mogę sama za siebie podejmować decyzji?! Na całe szczęście nikt poza babcią nie dowiedział się o moim potajemnym wyjściu po nuttellę. Nadal tylko jeszcze myślę o tym chłopaku co mi podał słoiki. W pierwszej chwili myślałam że to Harry z One Direction, ale później doszłam do wniosku że mam zwidy po łososiu z kanapek.
***Harry***
-No to panowie szykujcie się na bankiecik na Harvardzie- oznajmił Paul.
Jego słowa wywołały u nas atak śmiechu.
-Co jak co, ale tam to my nie pójdziemy- powiedział poważnie Liam.
-Dlaczego niby?- Paul to nam chyba nie odpuści.
- Ponieważ my to jesteśmy rozrywkowe chłopaki, a nie drętwoty do bujania się- odparł dumnie Zayn.
-Nie interesuje mnie to. Będziecie się tam bujać, nie dam wam wódki tylko szampana- Paul wygląda na bardzo zdenerwowanego.
-Co tak cicho siedzisz Harry?-zapytał.
-Nasz Harold myśli o tej lasce od Nuttelli - odparł Niall.
Od razu walnąłem go w głowę.
***Amelie***
-W tej sukience będzie panience najlepiej- oznajmiła jedna z ... dwórek?
-Ta sukienka, muszę przyznać nie jest zła- odparłam z zadowoleniem przeglądając się w lustrze.
W wybraniu sukienki pomogło mi 6 kobiet. Ja nie rozumiem dlaczego wokół mnie zawsze jest takie zamieszanie. Do sali wolnym krokiem wkroczyła Kate.
- Widzę że już gotowa- oznajmiła z uśmiechem.
-gotowa to ja będę za dwie godziny-odparłam.
Zdjęłam sukienkę i przebrałam się w normalne ubrania.
-Xavier znowu będzie na ciebie krzyczał za ubrania.
-I dobrze. Mam szesnaście lat i nie mam zamiaru mu się podporządkowywać - odparłam zdeterminowanie.
*****************************
-Jejku jak ja nie lubię tych bankietów- burknęłam pod nosem.
Wszyscy mają zadarte nosy, drogie ciuchy i nie umiem z nimi rozmawiać. Nie to że ja jestem jakaś głupia, ale nie rozumiem ponad połowy słów których używają. Chodzę po całej sali bacznie przyglądając się wszystkim mężczyznom.
-Witam witam. Miło panienkę widzieć- przywitał się ze mną mężczyzna.
-Pan Cowell, jak miło Pana widzieć- odparłam podając rękę.
-Ale proszę niech Pan mi mówi po imieniu.- dodałam.
-Dobrze- odparł miło.
Szczerze mówiąc to właśnie z ludźmi z branży muzycznej rozmawia mi się najlepiej. Są tacy bardziej ogarnięci, dobrze ubrani i w ogóle tacy na moim poziomie.
***Harry***
-Może będą jakieś fajne dziewczyny- rozmarzył się Niall.
Właśnie wchodzimy na salę. Nawet Buncle Simon tu jest.
-Cześć Simon!- krzyknął blondynek.
-Zamknij się idioto- ostrzegł go Liam.
No i wszystkie oczy patrzą na nas jak na bandę niedorobów.
-Brawo Niall. To nam wejście zrobiłeś- syknąłem przez zęby.
-Oj no weź no Harruś. Niech wiedzą że przyszliśmy- oznajmił klepiąc mnie w ramię Lou.
-Ja was nie znam- odparł Paul i zszedł na dół wmieszać się w tłum.
Louis i Niall zeszli na dół drąc się jak jakieś dzieci downa, a Liam i Zayn bez szumu spokojnie odeszli gdzieś. Zaraz zgubiłem przyjaciół, a ludzie zajęli się sobą. Podszedłem do Simona.
-Sorki za Niall'a - powiedziałem skruszony.
Dziewczyna obok Simon'a zaśmiała się. Mam wrażenie że ją kojarzę.
-A tak w ogóle to Harry jestem- przedstawiłem się dziewczynie.
-Miło poznać. Jestem Amelie- odparła.
-Czy ty nie kupowałaś wczoraj przypadkiem trzech słoików nuttelli?- zadałem w końcu to pytanie.
-Hahahahahahha dobrą masz pamięć- odparła radośnie.
-No to jednak się nie myliłem- walnąłem smajla.
Poza tym że spotkałem ją w sklepie mam wrażenie że powinienem ją znać. Muszę przyznać że Amelie jest naprawdę śliczną dziewczyną. Najbardziej podoba mi się w niej jej sposób bycia. To jak ona to wszystko mówi, opowiada. Uwagę przykuwają jej pełne, czerwone usta i duże ciemne oczy. Dla mnie jest idealna... Po prostu perfekcyjna.
Muzyka na sali zwolniła. Ludzie zaczęli się delikatnie kołysać w rytm melodii.
-Zatańczysz ze mną?- zapytałem kierując dłoń w jej stronę.
-Chętnie- odparła ujmując mą dłoń.
Weszliśmy między inne pary. Delikatnie lecz pewnie ująłem ją w talii, a ona założyła ręce na moją szyję. Przełożyłem ręce na jej plecy. W moich dłoniach Amelie wydaje się taka mała, krucha i delikatna. Jednak cieszę się ze Paul nas tutaj zabrał.
-----------------------------------------------
Sooooooo mamy rozdział 2!
Czy Harry i Amelie się jeszcze spotkają?
Hymm.... okaże się w następnym rozdziale.
JEŚLI TO CZYTASZ ZOSTAW KOMENTARZ.
Lum xoxoxo
Next British Queen...Oh,Sorry I'm In Love
sobota, 2 lutego 2013
wtorek, 29 stycznia 2013
Rozdział 1 'Something new'
-Amelie wstawaj. Czeka Cię dzisiaj dużo pracy- rzekł męski głos nad moją głową.
Jego postać zniknęła za drzwiami. Tak, to był znowu Xavier. Do niego chyba nigdy nie dotrze że mam 16 lat i powinnam w szkole siedzieć.
Delikatnie zsunęłam kołdrę z ciała i usiadłam na łóżku. W pokoju nadal unosi się smród wredoty jaką pawa do mnie Xavier. Gdyby nie on i jego 'cudowne' lekcje etyki życie byłoby łatwiejsze. Ruszyłam w kierunku łazienki. Mam dość tego pałacu. Łazienka w trzech odcieniach różu. No sorry no, ale tego nie da się przeżyć. Przemyłam twarz i związałam włosy w kłosa. Teraz tylko muszę się modlić żeby mi jakąś normalną sukienkę wybrali. Wyszłam z łazienki. Moje ciało zadrżało podczas zetknięcia się gołych stóp z zimną podłogą.
-Panienko Amelie Królowa czeka już przy stole-rzekł Pip.
-Tak,dobrze już idę- odparłam.
Zawsze jak widzę Pip'a chce mi się śmiać. Jest niski, ma ciemne włosy i brązowe oczy. Jeszcze ten jego gajerek to to mnie rozwala. Założyłam moje kocie włochate kapcie i ruszyłam do jadalni.
Korytarze w tym pałacu są straszne. Pełno obrazów, popiersi,portretów. Czasami czuję się tu jak na cmentarzu. Wszystkie te oczy, tych niby moich przodków. Mam wrażenie że nie pasuję tutaj. Korytarze,komnaty, mnóstwo drzwi. Zgubić się można. Droga z mojego pokoju do jadalni jest niemiłosiernie długa. Na końcu korytarza ukazały się duże szklane drzwi. Straż machinalnym ruchem otworzyła 'wrota' przede mną.
-Dzień Dobry - przywitałam się.
-Dobry dobry-odparła babcia.
Chwilami jest tak że to ona jest bardziej wyluzowana ode mnie.
-Co Panienka życzy sobie na śniadanie?- zapytał Pip powoli odsuwając mi krzesło.
-Tosty z nuttellą- odparłam.
No i znowu słyszę tą samą odpowiedź:
-Panienka powinna zjeść coś bardziej przyzwoitego. Te tosty i nuttella to nie jest odpowiedni posiłek. Powinnaś zjeść coś bardziej pożywnego.
Tym razem chcą mnie faszerować kanapkami z łososiem i rukolą.
***Harry***
-Niall frajerze znowu zeżarłeś nuttellę!- wydarłem się na blondyna,
-Dobra byłą-odparłam oblizując usta.
Czyli znowu muszę iść do sklepu. Zostawiłem przyjaciół w salonie i zacząłem się ubierać. Na dworze znowu pada. Założyłem kaptur i ruszyłem w podróż do sklepu.Gdy doszedłem do celu zauważyłem tam dziewczynę. Była ubrana na czarno i przypatrywała się półce z nuttellą. Podszedłem bliżej i stanąłem obok niej. Stojąc niecały metr od niej zauważyłem że przygryza wargę. Wyciągnęła rękę po słoik lecz je niski wzrost nie podołał temu zadaniu. Podałem nieznajomej słoik czekolady. Nasze dłonie na kilka sekund się zetknęły. To było takie hym.... magiczne?
-Dziękuję-rzekła.
-Nie ma za co - odparłem wyszczerzając się.
- A mógłbyś mi podać jeszcze dwa słoiki?-zapytała miłym głosem.
-Jasne-odparłem.
Podałem nieznajomej słoiki i odwróciłem się po jeszcze jeden dla siebie.
-A po co Ci tyle tego?-zapytałem lecz nieznajomej już nie widać.
_________________________________________
WOW 2 komentarze pod bohaterami. Jestem pod wrażeniem xD
Tak więc to jest rozdział pierwszy! Następny pojawi się niebawem.
Lum xoxoxoxo
Jego postać zniknęła za drzwiami. Tak, to był znowu Xavier. Do niego chyba nigdy nie dotrze że mam 16 lat i powinnam w szkole siedzieć.
Delikatnie zsunęłam kołdrę z ciała i usiadłam na łóżku. W pokoju nadal unosi się smród wredoty jaką pawa do mnie Xavier. Gdyby nie on i jego 'cudowne' lekcje etyki życie byłoby łatwiejsze. Ruszyłam w kierunku łazienki. Mam dość tego pałacu. Łazienka w trzech odcieniach różu. No sorry no, ale tego nie da się przeżyć. Przemyłam twarz i związałam włosy w kłosa. Teraz tylko muszę się modlić żeby mi jakąś normalną sukienkę wybrali. Wyszłam z łazienki. Moje ciało zadrżało podczas zetknięcia się gołych stóp z zimną podłogą.
-Panienko Amelie Królowa czeka już przy stole-rzekł Pip.
-Tak,dobrze już idę- odparłam.
Zawsze jak widzę Pip'a chce mi się śmiać. Jest niski, ma ciemne włosy i brązowe oczy. Jeszcze ten jego gajerek to to mnie rozwala. Założyłam moje kocie włochate kapcie i ruszyłam do jadalni.
Korytarze w tym pałacu są straszne. Pełno obrazów, popiersi,portretów. Czasami czuję się tu jak na cmentarzu. Wszystkie te oczy, tych niby moich przodków. Mam wrażenie że nie pasuję tutaj. Korytarze,komnaty, mnóstwo drzwi. Zgubić się można. Droga z mojego pokoju do jadalni jest niemiłosiernie długa. Na końcu korytarza ukazały się duże szklane drzwi. Straż machinalnym ruchem otworzyła 'wrota' przede mną.
-Dzień Dobry - przywitałam się.
-Dobry dobry-odparła babcia.
Chwilami jest tak że to ona jest bardziej wyluzowana ode mnie.
-Co Panienka życzy sobie na śniadanie?- zapytał Pip powoli odsuwając mi krzesło.
-Tosty z nuttellą- odparłam.
No i znowu słyszę tą samą odpowiedź:
-Panienka powinna zjeść coś bardziej przyzwoitego. Te tosty i nuttella to nie jest odpowiedni posiłek. Powinnaś zjeść coś bardziej pożywnego.
Tym razem chcą mnie faszerować kanapkami z łososiem i rukolą.
***Harry***
-Niall frajerze znowu zeżarłeś nuttellę!- wydarłem się na blondyna,
-Dobra byłą-odparłam oblizując usta.
Czyli znowu muszę iść do sklepu. Zostawiłem przyjaciół w salonie i zacząłem się ubierać. Na dworze znowu pada. Założyłem kaptur i ruszyłem w podróż do sklepu.Gdy doszedłem do celu zauważyłem tam dziewczynę. Była ubrana na czarno i przypatrywała się półce z nuttellą. Podszedłem bliżej i stanąłem obok niej. Stojąc niecały metr od niej zauważyłem że przygryza wargę. Wyciągnęła rękę po słoik lecz je niski wzrost nie podołał temu zadaniu. Podałem nieznajomej słoik czekolady. Nasze dłonie na kilka sekund się zetknęły. To było takie hym.... magiczne?
-Dziękuję-rzekła.
-Nie ma za co - odparłem wyszczerzając się.
- A mógłbyś mi podać jeszcze dwa słoiki?-zapytała miłym głosem.
-Jasne-odparłem.
Podałem nieznajomej słoiki i odwróciłem się po jeszcze jeden dla siebie.
-A po co Ci tyle tego?-zapytałem lecz nieznajomej już nie widać.
_________________________________________
WOW 2 komentarze pod bohaterami. Jestem pod wrażeniem xD
Tak więc to jest rozdział pierwszy! Następny pojawi się niebawem.
Lum xoxoxoxo
Bohaterowie !
Szesnastolatka z rodziny królewskiej. Jest następna w kolejce do tronu Wielkiej Brytanii zaraz po Królowej Elżbiecie. Jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym gdy była mała.
Zazwyczaj uśmiechnięta, zabawna dziewczyna lecz na oficjalnych spotkaniach musi udawać kogoś innego.

Babcia Amelie. Nie popiera zasad, które Amelie powinna przestrzegać.
Xavier Morgan:
doradca rodu królewskiego.. Narzuca Amelie zasady i twierdzi że powinna zachowywać się jak dama.
One Direction:
Brytyjsko- irlandzki boyband.
Od lewej:
-Zayn Malik (19 lat)
-Harry Styles (18 lat)
-Niall Horan (19 lat)
-Liam Payne (19 lat)
-Louis Tomlinson (21 lat)
_______________________________________________
To oto są bohaterowie hehe.
Jeszcze dzisiaj postaram się dodać pierwszy rozdział.
Jeśli czytasz zostaw komentarz!
Lum xoxoxo
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Witam :3
Witam was na moim kolejnym blogu z opowiadaniem o One Direction ^^
Mam nadzieję że jakoś będzie szło. Powinien się pojawiać min. 1 rozdział tygodniowo.
Jeśli czytasz zostaw komentarz :D
Pozdro xoxox
Lum
Mam nadzieję że jakoś będzie szło. Powinien się pojawiać min. 1 rozdział tygodniowo.
Jeśli czytasz zostaw komentarz :D
Pozdro xoxox
Lum
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


